Siedziałem z kolegą nad jedną działką. Plan miejscowy w jednym oknie, kataster w drugim, przepisy parkingowe w trzecim, a między tym tabela, do której ręcznie przepisywaliśmy liczby. Zajęło to godziny, a wynikiem było oszacowanie, na którym nie dało się oprzeć decyzji.
Dlaczego powstał devcheck
Wtedy zrozumiałem, że tego już dziś nie musi robić człowiek. Te dane są publiczne, są czytelne maszynowo i nikt ich nie zestawia razem. Więc spróbowałem.
devcheck to odpowiedź na pytanie, które przy działce zadaję sobie w kółko: co się tu zmieści i czy ma to sens? Kiedyś było to pół dnia pracy. Dziś trzydzieści sekund.
Kto za tym stoi
Nazywam się Michal i w deweloperce pracuję trzynaście lat. Za devcheckiem nie stoi zespół ani inwestor — to praca jednej osoby. Piszę kod, pilnuję, żeby wskaźniki odpowiadały obowiązującym planom, i odpowiadam na maile.
Ma to jedną zaletę. Kiedy coś się nie zgadza, wiadomo, kogo zapytać — i poprawi to ten, kto to napisał.
Jak do tego podchodzę
Lepiej nic niż zgadywanie. Liczby biorę wprost z oficjalnych źródeł. Jeśli dla jakiegoś miasta albo warstwy danych nie ma, aplikacja to napisze, zamiast liczbę wymyślić.
Zrozumiale, ale bez upraszczania. Aplikację ma zrozumieć także ktoś, kto nie jest urbanistą. To jednak nie znaczy naginać wskaźniki do ładniejszych liczb.
Źródła na wierzchu. Przy każdej danej da się sprawdzić, skąd pochodzi. Przegląd znajdziesz na stronie Źródła danych.
Napisz do mnie
Masz pytanie, znalazłeś błąd albo czegoś brakuje? Odezwij się. Czytam wszystko i odpowiadam sam.
info@devcheck.cz